Urocurin – opinie a przykra rzeczywistość

Mam 68 lat. Mieszkam na Mazurach, więc jest wiele miejsc do aktywnego spędzania czasu. Dla mnie 10 kilometrów przejechanych na rowerze to krótki dystans. Zabawa z wnukami? Nie ma problemu. Romantyczne chwile ze swoją żoną? Z przyjemnością. Od pewnego czasu mam jednak wstydliwy problem, do którego trudno było mi się przyznać. Przerost prostaty. Wystarczy to wypowiedzieć, żeby wprowadzić mnie w zakłopotanie. Kiedyś. Teraz już nie mam z tym żadnego problemu. Bo problem mnie nie dotyczy. Zapytasz pewnie, jak to się stało? Mogę odpowiedzieć, oczywiście.

Opinie o Urocurin a rzeczywistość

Jak wynika z badań, to właśnie nowotwór prostaty jest najgroźniejszą chorobą, która dotyka mężczyzn. Niezależnie od wieku. Coraz częściej na prostatę chorują młodsi mężczyźni. Może na to mieć wpływ niewłaściwy tryb życia, zła dieta lub wiele innych czynników. Wielu mężczyzn nie chce przyznać się do problemów z prostatą, bagatelizuje pierwsze objawy albo wstydzi się do nich przyznać. Warto jednak wiedzieć, w jaki sposób można sobie pomóc.

Ja jednak zacząłem leczyć się sam. Suplementów w aptece jest masa, wystarczy odpowiednio się zorientować, czego się szuka. Podajesz nazwę, a pani farmaceutka z uśmiechem podaje pudełko. Tak to się odbyło. Pierwszą rzecz jaką kupiłem, były tabletki Urocurin. W składzie owoc granatowca więc już wiadomo, że coś może pomóc. W opakowaniu 90 tabletek. Pomyślałem sobie, że na pewno starczy i że problem zniknie jak je wezmę. No, może nie zniknie ale chociaż będzie mniejszy.

Skład tych tabletek jest trochę długi. Znalazłem w nim kilka substancji, które znam, jak na przykład dekstrozę, wyciąg z fermentowanego owocu granatowca właściwego czy dwutlenek krzemu. Wiem, że jest to skład, który powinien udrożnić drogi moczowe. Kiedyś bardzo dawno przyjmowałem leki z tymi składnikami. Polecone tabletki brałem przez dwa tygodnie. Regularnie, codziennie, popijając wodą. Czekałem aż uczucie ciągle napełnionego pęcherza i nacisku minie. Niestety tak się nie stało. Wstawałem w nocy. W dzień nie mogłem się w całości opróżnić. Bardzo doskwierający problem, który okazywał się sporym utrudnieniem w codziennym życiu. Nie poddawałem się. I poszedłem szukać pomocy jeszcze raz.

Skoncentrowane składniki okazały się pomocne

Usłyszałem, że pomocny okazuje się Prostolan. Więc kupiłem. Opakowanie to 1/3 z poprzedniego, czyli 30 tabletek. Spokojnie wystarcza na dwa tygodnie. Przyjmuje się 2 tabletki dziennie. Trzeba popić małą ilością wody. Kapsułki są przyjemne i szybko można je połknąć. Skład same naturalne składniki. O wiele krótszy niż przy poprzednim suplemencie. Zdecydowałem się na regularność. Nie przepuściłem żadnej porcji. Już po tygodniu czułem, że coś zaczyna się dziać. Nie wstawałem w nocy. Nie czułem aż tak dużego parcia. Mogłem spokojnie chodzić do łazienki wtedy, kiedy tego chciałem i czułem, że rzeczywiście potrzebuję. Oprócz tego – nie czułem już bólu. Po skończonej kuracji czułem, że naprawdę dużo się zmieniło. Prostolan pomógł mi odzyskać moje zdrowie i moje życie, aktywne, uśmiechnięte, bez żadnego dyskomfortu.

6 Odpowiedzi do Urocurin – opinie a przykra rzeczywistość

  1. Kammil pisze:

    To chyba pierwsze miejsce w internecie, na którym ktokolwiek podzielił się wrażeniami ze stosowania UroCurinu. Po przeczytaniu nie dziwi mnie to, że nikt inny nie napisał nic a nic, nawet jednego pozytywnego komentarza o tym preparacie. 🙂
    Chyba zostanę przy suplementacji naszej polskiej żurawiny.

    • kordian33 pisze:

      Żurawina? Czy to w ogóle pomaga na problemy ze stricte prostatą? Rozumiem, że na pęcherz, przewody moczowe itd. jak najbardziej.
      Osobiście lekarz mi stwierdził łagodny przerost prostaty i jak na razie to dieta, trochę tryb życia uległ zmianie i do tego suplementy, ale z palmą sabałową, bo podobno klinicznie najlepsze efekty wykazuje :). Sama żurawina to IMO może być za mało.

      • MarekW pisze:

        Na pewno pozwala na udrożnieniu przewodów moczowych. Na zapalenie pęcherza zawsze się poleca żurawinę i tyle.

        O palmie sabałowej nic a nic nie słyszałem. A jakieś konkretne preparaty polecasz, czy wystarczy właśnie kupić coś z samą palmą?

  2. andrew kownacki pisze:

    Dorzucam się do opinii o palmie sabałowej. Może być pewnie i sama palma, ale co rusz słyszę od lekarzy “Panie Andrzeju – działamy, jak najbardziej kompleksowo”. Nigdy nie polecili mi nic, co miałoby tylko jeden składnik. Jak już to właśnie Prostolan, gdzie się znajdzie i palmę, i wyciąg z macy, która zbiera świetne opinie, i jeszcze parę innych minerałów czy witamin. Tym bardziej, że cena jest dobra, jak na tyle składników.

    • Aleksander1980 pisze:

      Chciałbym zbić nieco swój poziom PSA, czy Prostolan poprawia wyniki badań? Do tej pory brałem Prostaceum i wyniki nic a nic się nie zmieniły… Plus jest taki, że się nie pogorszył, ale czy wtedy można mówić o sukcesie? :/

      • andrew_kownacki pisze:

        Myślę, że jakiś to sukces może być 😉
        Ostatecznie, ja nie badałem od jakiegoś czasu poziomu PSA, bo się czuję o wiele lepiej i to dla mnie jest miarą efektów tabletek.
        Poczytaj może jeszcze jakieś opinie, może ktoś się badał pod kątem PSA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− four = five